Utwory

Doznanie tajemniczości

9 maja 2019
Ostatnio wpadła mi w ucho najświeższa piosenka zespołu Florence + The Machine, stworzona na potrzeby najnowszego sezonu serialu Gra o tron i zatytułowana Jenny Of Oldstones. Od razu dodam, że muzyka formacji dowodzonej przez charyzmatyczną Florence Welch nie jest mi obojętna. Miałam okazję ów zespół słyszeć na żywo już trzykrotnie, a szczególnie zapadł mi w pamięć ich perfekcyjny występ podczas Coke Live Music Festival w 2013 roku.

Oprócz ekspresyjnego głosu wokalistki, w muzyce tej grupy zawsze ujmowało mnie przestrzenne i kunsztowne brzmienie harfy, które niestety jednak stało się mniej wyraziste na ostatniej płycie zespołu. Jeśli zaś chodzi o dyskografię Florence, to w mojej opinii próbę czasu najlepiej przetrwał jej debiutancki album zatytułowany Lungs. Często z sentymentem do niego wracam i uświadamiam sobie wówczas, że takie piosenki jak You’ve Got The Love, Dog Days Are Over, czy Between Two Lungs były muzyczną ścieżką dźwiękową mojego życia w latach 2010–2014.

Dynamiczny i mroczny głos wokalistki na żadnej płycie nie brzmi jednak tak tajemniczo, jak w piosenkach zaśpiewanych przez nią w filmach lub serialach. W pierwszej kolejności nasuwa mi się utwór Heavy In Your Arms, nagrany w 2010 roku na potrzeby trzeciej części sagi Zmierzch. Przepełniony smutkiem i ciemnością głos wokalistki, w kulminacyjnym momencie dopełnia monumentalny chór. Z kolei w warstwie instrumentalnej ważną rolę odgrywa tu majestatyczna, ciężka partia perkusji zabarwiona szczyptą szorstkich, elektronicznych brzmień. Mroczny przepych to również specjalność kompozycji Breath Of Life, powstałej przy okazji filmu Królewna Śnieżka i Łowca z 2012 roku. Tutaj wokal Florence jest niezwykle dźwięczny i ekspresyjny, a najbardziej swobodnie rozbrzmiewa w hałaśliwych, rozedrganych wokalizach na samogłosce „o”. Muzycznie natomiast grozę budzi ostra partia orkiestry symfonicznej w połączeniu z egzotycznie brzmiącym chórem oraz równomiernym, perkusyjnym rytmem.

Nieprzypadkowo przywołałam poprzednie filmowe poczynania Florence + The Machine w kontekście serialowej kompozycji Jenny Of Oldstones. Ma ona w sobie bowiem podobny poziom tajemniczego mroku i niecodziennej melodyjności. Chociaż jest skondensowaną, trzyminutową i typową formą piosenki, to jednak podczas pierwszego przesłuchania w napięciu czekałam na rozwój jej dramaturgii. Konstrukcja tej akustycznej ballady jest dość prosta, gdyż obejmuje dwie zwrotki, dwa refreny i kulminacyjne zakończenie, jednak całość brzmi w mojej opinii bardzo nietuzinkowo. Już melodia zwrotek przywodzi na myśl liryzm muzyki celtyckiej, a i samo wykonanie ujmuje mnie swą emocjonalnością. Wokalistka śpiewa wysokim, jasnym głosem, często dramaturgicznie go rozwibrowując i hałaśliwie nabierając powietrza pomiędzy krótkimi odcinkami melodycznymi. Z kolei w warstwie instrumentalnej rolę niegdyś tak bardzo wyeksponowanej, kolorystycznie przestrzennej harfy przejął fortepian, którego partię wypełniają głównie subtelne i proste akordy, gdzieniegdzie tylko zdublowana została melodia wykonywana przez Florence. Dodatkowo, mroczny charakter wzmaga lirycznie brzmiąca elektronika, jak również nagłe przyspieszenie tempa w ostatnim refrenie. Warto także wspomnieć o samym zakończeniu utworu, muzycznie zbliżonym do melodii zwrotek, jednak raptownie zwieńczonym przez wokalistkę a cappella (bez towarzyszenia instrumentów). Tak niespodziewany koniec piosenki pozostawia słuchaczy przez chwilę w muzycznej ciszy, czymś w rodzaju sekretnego niedopowiedzenia.

Melodyjna, ale również rozedrgana, tajemnicza i przestrzenna; taka jest najnowsza muzyczna propozycja Florence + The Machine. Piosenka Jenny Of Oldstones nie tylko przypomina pełne rozmachu produkcje filmowe artystki sprzed lat, lecz także daje mi nadzieję na to, iż wokalistka w swoich kolejnych utworach jeszcze powróci do przyjemnych dla ucha i finezyjnych brzmieniowo kompozycji. Niestety, na ostatnich płytach trochę od nich odeszła, a przecież największe sukcesy muzyczne odnosiła właśnie dzięki melodyjnym i indywidualnym piosenkom chociażby ze swojego debiutanckiego albumu, do którego wciąż tak chętnie powracam.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.