W dzisiejszym wpisie chciałabym upamiętnić wielkiego muzyka – wokalistę, multiinstrumentalistę i kompozytora – Zbigniewa Wodeckiego. Tak się złożyło, że większość moich ulubionych utworów tego artysty utrzymana jest w rytmie walca, zatem aż pięciokrotnie zapraszam Was do tańca, a ściślej mówiąc – właśnie do walca.
Niechaj pierwszy walczyk będzie teatralny, ponieważ to piosenka Teatr uczy nas żyć. Jako że opisywane utwory doczekały się niejednokrotnie niezliczonej ilości wersji, tutaj muszę zaznaczyć, iż bazowałam na wykonaniu z albumu Kompozycje. Dźwięki fortepianu oraz delikatnych, perkusyjnych dzwoneczków wprowadzają lekki, taneczny rytm walca, a na ich tle wokalista wykonuje swą partię parlando, tzn. nie śpiewa, tylko recytuje. Dodatkowej płynności dodaje piosence akordeon, prawdopodobnie wygenerowany z instrumentu klawiszowego. Dopiero pod koniec zwrotki, Zbigniew Wodecki prowadzi śpiewną melodię, w której od razu słychać najważniejsze cechy stylu wykonawczego wokalisty. Wszystkie samogłoski otwierał on mianowicie w sposób, przypominający trochę śpiew operowy, co dodawało jego głosowi dźwięczności. Ponadto udźwięczniał on niektóre spółgłoski, np. „w” w słowie „chwili”. Oprócz wpadającej w ucho melodii, na uwagę zasługuje tu również tekst autorstwa Jacka Korczakowskiego – znakomitego, niestety także już nieżyjącego poety piosenki. Porównuje on tu teatr do życia, jednocześnie podkreślając, że sztuka teatralna powinna dawać odbiorcom zarówno rozrywkę duchową, jak i intelektualną „bo tu mądrzej, lub chociaż zabawniej”. Autor porusza też problem granic kłamstwa oraz wszechobecnego patosu, które w przestrzeni teatralnej są zawsze wyważone, natomiast w życiu niekoniecznie.
Przed Wami teraz walczyk-opowieść, czyli kompozycja Opowiadaj mi tak, pochodząca z albumu Zacznij od Bacha (The Best). Twórcą muzyki jest tu ponownie Zbigniew Wodecki, natomiast tekst wyszedł spod pióra Leszka Długosza. Rytm walca wyznacza dynamiczny puls perkusji oraz wokalne, sylabiczne skandowanie niektórych słów, np. tytułowego „opowiadaj”. W warstwie muzycznej słychać z kolei gęste i ostre współbrzmienia instrumentów dętych blaszanych ze szczególnym uwzględnieniem trąbki, na której grał sam Wodecki. Melodia wokalna obfituje tu w ruchliwe, szybkie ozdobniki, które w terminologii muzycznej określane są mianem melizmatów. Ich największa ilość występuje w refrenie, na takich słowach jak „czaruje” i „ostrzegam”.
Moja następna propozycja to walczyk miłosnego zauroczenia, chociaż właściwie powinnam napisać oczarowania, bo mam na myśli piosenkę zatytułowaną właśnie Oczarowanie. Co ciekawe, Zbigniew Wodecki występuje tutaj jedynie w roli wykonawcy, bowiem zaadaptował instrumentalny utwór Fascination autorstwa włoskiego twórcy o wdzięcznym nazwisku Fermo Dante Marchetti. Tekst do tej urokliwej melodii stworzył natomiast Jonasz Kofta, jeden z najbliższych mi autorów, który w zupełnie wyjątkowy i emocjonalny sposób potrafił pisać o miłości. Tak jest również i w tym przypadku, o czym świadczy puenta zawarta w piosence „w takiej chwili serce się nigdy nie myli, kiedy mówi: „Kocham cię”. Ową chwilą jest właśnie tytułowe oczarowanie, które z czasem przeradza się w pewność miłosnego uczucia. Analizując warstwę muzyczną, ponownie skorzystałam z wykonania zawartego na płycie Zacznij od Bacha (The Best). Zwróciłam znowu baczną uwagę na perkusyjny puls, utrzymujący utwór w rytmie walca, a także na subtelność, z jaką Wodecki wyśpiewuje dźwięki w wysokim rejestrze, niejednokrotnie upiększone szybkimi melizmatami. Trudno tu też przejść obojętnie obok skrzypcowej solówki, zagranej przez samego wokalistę, pełnej niebywałej płynności, łagodności, ale również kunsztu i wirtuozerii.
Często w życiu bywa tak, że miłosne oczarowanie wcale nie kończy się szczęśliwie, a jego smutnym finałem jest samotność, zapraszam więc teraz do walca samotności. Jest to mniej znany utwór Zbigniewa Wodeckiego do słów Janusza Kondratowicza zatytułowany Już teraz sam, wykonany podczas festiwalu w Opolu w 1975 roku. Mamy tutaj przestrzenny, wręcz symfoniczny walc, którego nastrój wokalista w jednym z wywiadów porównał do utworu Delilah Toma Jonesa. Jeśli chodzi o melodię wokalną, ponownie słychać w niej ekspresyjne, otwarte samogłoski, dużo dźwięków w wysokim rejestrze, a wszystko to wsparte delikatnymi, kobiecymi chórkami zespołu Alibabki. W warstwie aranżacyjnej dominują natomiast ostre współbrzmienia instrumentów dętych blaszanych, a tekst przepełniony jest sentymentalnymi wspomnieniami oraz tęsknotą za piękną, miłosną przeszłością.
Ostatni, życiodajny walczyk nadziei to utwór Chwytaj dzień, niestety niedokończony, gdyż wydany już po śmierci Zbigniewa Wodeckiego. Do sentymentalnej muzyki wokalisty, słowa napisał Jacek Cygan. Wodecki śpiewa w nim tylko improwizowane sylaby tekstu, natomiast za dopełnienie warstwy wykonawczej odpowiada Kayah. Piosenka ujrzała światło dzienne na albumie Dobrze, że jesteś, stanowiącym muzyczny hołd złożony temu wielkiemu artyście. W warstwie literackiej została tutaj rozwinięta myśl Horacego – „Carpe diem”, zachęcająca do cieszenia się każdym dniem mimo wszelkich przeciwności losu. Muzycznie, nadzieję płynącą z owych słów zilustrowały taneczne dźwięki fortepianu oraz instrumentów smyczkowych, z kolei wokalnie intryguje mnie w tym utworze współistnienie dwóch artystycznych osobowości. Kayah zabrzmiała bardzo swingująco, charakterystycznie rozwibrowując poszczególne samogłoski, Wodecki natomiast wykonał swą partię z ogromną delikatnością oraz naturalnością i naprawdę szkoda, że zaśpiewany przez niego tekst możemy usłyszeć niestety już tylko w wyobraźni.
Na przykładzie pięciu sentymentalnych walczyków można zauważyć jak wielką, muzyczną indywidualnością był Zbigniew Wodecki. Jego charakterystyczny sposób śpiewania, pełen okrągłych, otwartych samogłosek, ruchliwych melizmatów oraz częstego udźwięczniania bezdźwięcznych spółgłosek był jedyny w swoim rodzaju i nie do podrobienia. Warto powracać do twórczości tego artysty, bo to nie tylko Zacznij od Bacha, czy Lubię wracać tam, gdzie byłem. Opisywana twórczość jest dla mnie wręcz kopalnią pięknych, wpadających w ucho piosenek, zachwycających zarówno melodyjnością, jak i mądrymi tekstami takich poetów piosenki jak chociażby Wojciech Młynarski, Jonasz Kofta, czy Janusz Kondratowicz.