Utwory

Doznanie muzyczno-poetyckiej liryki

6 lutego 2020
Konstanty Ildefons Gałczyński był moim zdaniem poetą wyjątkowym, gdyż jego twórczość znakomicie sprawdza się przy okazji różnego rodzaju umuzycznień. Wielu kompozytorów sięgało po tę twórczość, co zaowocowało wspaniałymi piosenkami. Dla przykładu wymienię Ocalić od zapomnienia Marka Grechuty, dwie piękne ballady Włodzimierza Korcza – List noworoczny i Modlitwa Króla Heroda, jak również Les danses des polonais, czyli polonez utrzymany w rytmie żarliwego tanga skomponowany przez Janusza Grzywacza. Tematem dzisiejszego wpisu będzie jednak inny wiersz i to w dwóch muzycznych odsłonach.

Liryka, liryka, tkliwa dynamika jest utworem powstałym w 1946 roku. Ilu ludzi, tyle interpretacji, natomiast jeśli chodzi o mnie, dostrzegam tu osobistą spowiedź podmiotu lirycznego obdarzonego artystyczną duszą. Doznaje on nieopisanego wzruszenia, zachwycając się pięknem otaczającej go rzeczywistości. Dodatkowo, pojawia się tu słowo angelologia, które moim zdaniem obrazuje anielską idyllę wspaniałych krajobrazów.

Pewnie większość z Was kojarzy opisywany wiersz z oprawą muzyczną Grzegorza Turnaua, powstałą na potrzeby płyty Nawet wydanej w 2002 roku. Skojarzenie rzecz jasna słuszne, ale… Turnau nie był pierwszym kompozytorem Liryki… Był nim (jeszcze w latach 70. ubiegłego stulecia) Stanisław Syrewicz. Szerszemu gronu odbiorców może on być znany jako kompozytor piosenki To nie ja, którą niegdyś Edyta Górniak podbiła Eurowizję. Zdecydowałam się porównać dwie oprawy muzyczne wiersza Gałczyńskiego, gdyż obie uważam za interesujące.

Oryginalny poetycki utwór liczy siedem zwrotek. Stanisław Syrewicz zdecydował się umuzycznić sześć z nich, Grzegorz Turnau natomiast – cztery. W przypadku Turnaua kompozytor wiersza jest również jego wykonawcą, z kolei muzykę Syrewicza wykonał (z ogromną wrażliwością i zarazem ekspresją emocjonalną) warszawski aktor – Krzysztof Wakuliński.

Zwrotki w kompozycji Syrewicza Wakuliński niemal w całości recytuje na tle ascetycznego, akordowego akompaniamentu fortepianu. Sugestywnie podkreśla np. ostatnie sylaby w słowach „świniobyk” i „kotopies”. W zwrotce rozpoczynającej się od słów „niech mnie zarąbią” faktura fortepianowych akordów zagęszcza się, a Wakuliński gardłowo wykrzykuje takie słowa jak „Polak” oraz „wariat”. Refren jest tu niezwykle śpiewny, subtelny, a swym nastrojem przypomina mi melancholię nokturnów Chopina. Utrzymany jest w rytmie zwiewnego walca, a jego ostatnie słowo, czyli dal, zostało podkreślone przez kompozytora dźwiękiem nieco dłuższym niż pozostałe. Co ciekawe, po ostatniej zwrotce refren powtarza się dwukrotnie, najpierw w formie deklamacji, a następnie w kulminacyjnej, wokalnej odsłonie.

Wiersz Gałczyńskiego z muzyką Turnaua funkcjonuje pod krótszym tytułem niż oryginał – Liryka, liryka. Nastrój tej piosenki różni się od zadumanej melancholii zaproponowanej przez Stanisława Syrewicza. Jest to utwór żwawy, wręcz radosny, pełen motorycznych akordów fortepianu i żarliwie pulsującej perkusji. W pierwszej zwrotce na uwagę zasługują przywołane wcześniej wyrazy „świniobyk” oraz „kotopies”, tym razem zaakcentowane zgodnie z zasadami języka polskiego na drugą sylabę od końca. Warto wspomnieć, że pomiędzy dwoma pierwszymi zwrotkami nie ma refrenu w wydaniu wokalnym, jedynie antycypuje jego melodię łagodne solo saksofonu w wysokim rejestrze. Jako ciekawostkę dopowiem, że w zwrotce, która zaczyna się od słów: „Wy się nie dziwcie, śliczni panowie” dostrzegłam zmiany w tekście względem pierwowzoru Gałczyńskiego, bowiem w oryginale jest „I nagle Polska”, a Turnau śpiewa „a tutaj Polska”. O ile to jestem w stanie zrozumieć, o tyle dziwi mnie, że wokalista śpiewa „w ogóle cud jak z nut”, natomiast w wierszu czytamy „po prostu cud jak z nut”. Może to moje subiektywne zdanie, ale „po prostu” lepiej komponuje się dla mnie z logiką narracji. Jeśli chodzi o wersję Turnaua, niezwykle lirycznego kolorytu nadają jej także delikatne chórki Magdy Steczkowskiej oraz Joanny Kulig, urozmaicające niektóre powtórzenia refrenu.

Wiersz Liryka, liryka, tkliwa dynamika Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego już w momencie czytania zachwyca mnie swoją śpiewnością i słowną dźwięcznością. Nic więc dziwnego, że jego obydwa umuzycznienia są niezwykle interesujące. W kompozycji Stanisława Syrewicza, sugestywnie zinterpretowanej przez Krzysztofa Wakulińskiego, słychać zadumę, melancholię, jak również zachwyt podmiotu lirycznego nad otaczającym go światem. Kompozycja Grzegorza Turnaua jest natomiast nośna, przebojowa, lekka, jedynie przez refren przepływa szczypta subtelnej tęsknoty. Obydwa przywołane utwory pozwalają mi każdorazowo jeszcze głębiej wniknąć w poetyckie piękno liryki Gałczyńskiego.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.