Doznanie muzyczno-poetyckiego piękna
„…najważniejszy jest wiersz. Nie wolno go uronić, zakamuflować, pominąć. On rządzi wszystkim”. W taki właśnie sposób wspaniały kompozytor – Andrzej Kurylewicz uzasadnił umuzycznienie pięknej, polskiej poezji na albumie z 1971 roku zatytułowanym Muzyka teatralna i telewizyjna.
Powróciłam ostatnio do tej płyty, szkoda tylko, że w tak smutnych okolicznościach. Dowiedziałam się bowiem o niespodziewanej śmierci niezwykłej, jazzowej wokalistki – Wandy Warskiej, która jedynym w swoim rodzaju głosem oddała na owym albumie kunszt poezji sprzed lat. Wydawnictwo to jest tym bardziej interesujące, gdyż oprócz osobowości Wandy Warskiej i Andrzeja Kurylewicza, nietuzinkową rolę odegrał tu Czesław Niemen.
Wszystkie utwory zawarte na Muzyce teatralnej i telewizyjnej stanowią zbiór piosenek, stworzonych przez Kurylewicza na potrzeby telewizyjnego Studia 63, albo napisanych do spektakli warszawskiego Teatru Narodowego. Już na pierwszy rzut ucha słychać tu ogromną muzyczną różnorodność. Warto przede wszystkim wspomnieć o piosenkach zaśpiewanych przez Wandę Warską. Pierwszą z nich jest Czułość do słów Cypriana Kamila Norwida. Liryczny klimat, wprowadzony przez instrumenty smyczkowe, wokalistka kontynuuje swym ciepłym, natchnionym głosem. Muzyka Kurylewicza jest tu bardzo wyrafinowana, wymagająca od Wandy Warskiej ogromnej precyzji wykonawczej. To po prostu klasyczna, tęskna, jazzowa ballada. Raptowna zmiana nastroju to z kolei utwór Pietrucha, inspirowany polską muzyką ludową. Wokalistka ukazała w nim melodyjną łagodność połączoną z rytmicznym podkreślaniem poszczególnych sylab poetyckiego tekstu Szymona Szymonowica. Z kolei Kurylewicz, by uwydatnić ludowy charakter, niektóre wyrazy, takie jak „wieczór”, „słoneczkiem” czy „panienka”, poddał celowemu zabiegowi transakcentacji. Kolejna kompozycja wykonana przez Wandę Warską to mój ulubiony utwór na opisywanej płycie, czyli Romanca Cherubina. Od strony literackiej, stanowi on fragment Wesela Figara autorstwa Beumarchais’go w znakomitym polskim przekładzie Stanisława Hebanowskiego. Opowiada piękną, bajkową historię, wyśpiewaną przez wokalistkę subtelnie, z wielkim uczuciem. Dodatkowo, szczyptę orientalizmu wzmagają tu kunsztowne wokalizy Czesława Niemena. Muzycznie, całość spajają motoryczne, pojedyncze dźwięki fortepianu, zagrane przez samego kompozytora, jak również szorstkie i ekspresyjne solówki trąbki Andrzeja Przybielskiego. Następny istotny utwór nosi tytuł W Weronie. Wykonawczyni ukazała tu zadumę i smutek pięknej miłości Romea i Julii, poetycko przedstawionej przez Cypriana Kamila Norwida. Przyszedł czas na dwa fragmenty twórczości Juliusza Słowackiego, z których każdy utrzymany jest w odmiennym nastroju. Pierwszy to Taka głęboka przy fontannach cisza, którego zawiły przekaz słowny równoważy lekkość wykonania Warskiej oraz subtelność melodii Kurylewicza, okraszonej błyskotliwymi, klawiszowymi solówkami jego autorstwa, wspartymi zwiewnymi dźwiękami instrumentów smyczkowych. Druga odsłona Słowackiego jest nieco bardziej żartobliwa i nosi tytuł Przy kościołku. Wokalistka śpiewa lekko, czasem jakby szeptem. Kontrastuje to z wirtuozowskimi, jazzowymi solówkami kompozytora oraz motoryczną partią perkusji. Ostatnia piosenka wykonana przez Warską na opisywanej płycie to liryczna, tęskna i melodyjna Kołysanka, stanowiąca fragment Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego. W tym utworze Kurylewicz najsilniej ukazał swój melodyczny kunszt, gdyż jest to po prostu delikatna kompozycja utrzymana w rytmie walca, przesiąknięta liryzmem i słowiańskością. Z takiej właśnie melodyjności, twórca znany jest szerszemu gronu odbiorców. Warto wszakże pamiętać, że to on skomponował muzyczną czołówkę serialu Polskie drogi, w której także słychać słowiańskie piękno lirycznej melodii.
W kontekście recenzowanej płyty, nie sposób pominąć utworów wykonanych przez jednego z największych wokalistów polskiej muzyki popularnej – Czesława Niemena. Pokazał on na tym albumie pełnię swych możliwości głosowych. Taneczny, na wskroś polski nastrój oddał najsilniej w Mazurku do słów Franciszka Karpińskiego. Z kolei najsubtelniej jego wokal rozbrzmiewa w sonecie Adama Mickiewicza zatytułowanym Dobranoc. Swoją drogą, moim zdaniem to najpiękniejsze (obok Niepewności Grechuty) umuzycznienie poezji Mickiewicza.
Trzy nietuzinkowe osobowości: Andrzej Kurylewicz, Wanda Warska i Czesław Niemen w wielkim stylu wykreowały album Muzyka teatralna i telewizyjna. Ich kompozytorsko-wykonawcze zdolności uwydatniły przede wszystkim piękno polskiej poezji, podane w bardzo różnych, muzycznych odsłonach, ze szczyptą jazzu, melodyjności i słowiańskości. Niestety, wszyscy troje już od nas odeszli i trudno w dzisiejszych czasach myśleć o jakichkolwiek ich następcach. Coraz rzadziej bowiem polska poezja otrzymuje tak trafne oraz indywidualne drugie życie w postaci kunsztownie zaśpiewanych i wpadających w ucho melodii.