Doznanie aranżacyjnej szlachetności
Pisałam jakiś czas temu, że moim wokalnym ideałem jest Peter Gabriel i zdecydowanie mogę te słowa powtórzyć w kontekście Stinga. Ma on bowiem w głosie niebywałą szlachetność, charyzmę i rozpoznawalność, dlatego niezwykle chętnie wracam zarówno do jego solowego dorobku, jak i muzyki zespołu The Police. Dziś pozwolę sobie opisać Wam moje emocje, jakie każdorazowo towarzyszą mi podczas słuchania pierwszego solowego albumu Stinga zatytułowanego The Dream of the Blue Turtles. To wciąż dla mnie jedna z najbardziej wyrafinowanych aranżacyjnie płyt w historii muzyki popularnej.
Chociaż opisywany album powstał w 1985 roku, zawarte na nim treści literackie ani trochę się nie zdezaktualizowały. Całość otwierają dwa zwiewne utwory o tematyce miłosnej – If You Love Somebody Set Them Free oraz Love Is the Seventh Wave. Pierwsza z wymienionych piosenek zachwyca mnie kunsztem wielogłosów wokalnych, przywodzących na myśl muzykę gospel, jak również łagodnością saksofonowych solówek znakomitego muzyka jazzowego – Branforda Marsalisa. Saksofon często dialoguje tu z wokalistą, czasem tylko wysuwając się na pierwszy plan. Love is the Seventh Wave to z kolei muzyczny pastisz z przymrużeniem oka, utrzymany w rytmie reggae. Na uwagę zasługują tu dźwięczne, klawiszowe akordy, wirtuozowskie przebiegi saksofonu oraz kilka ostrych dźwięków puzonu, rozbłyskujących tylko na chwilę, by za moment zniknąć w gąszczu pozostałych instrumentów. Od strony literackiej, na końcu utworu pojawia się krótki cytat z największego przeboju grupy The Police – Every Breath You Take. Znakomicie wkomponowuje się on w pozostałe fragmenty tekstu, gdzie poszczególne wersy refrenu także rozpoczynają się od słowa „every”. Zwieńczenie płyty, czyli piosenka Fortress Around Your Heart to kolejny, piękny obraz miłości, w której podmiot liryczny własnoręcznie budując miasto tworzy fortecę wokół serca swej wybranki. Z tej miłosnej poezji Sting gwałtownie przeprowadza odbiorców przez meandry tematyki wojennej. W żarliwym protest songu Russians wokalista ekspresyjnie wykrzykuje swój bunt przeciwko okrucieństwom, jakie Sowieci wyrządzili ludziom podczas wojny. Podmiot liryczny tekstu podkreśla, iż na traumatyczne, wojenne przeżycia byli narażeni także najmłodsi potomkowie rodu i gorzko puentuje piosenkę słowami: „Mam nadzieję, że Rosjanie także kochają swoje dzieci”. Melodia wokalna obfituje tu w długie dźwięki, wieńczące poszczególne frazy i przepełnione rozdzierającym smutkiem. Instrumentalny komentarz do wyśpiewanych przez Stinga wyrzutów stanowi zamaszysty, gęsty, wręcz symfoniczny akompaniament z przewagą melancholijnych, klawiszowych motywów. O ile w tej kompozycji autor wykrzyczał swój bunt z całą mocą, o tyle w utworze Children’s Crusade uczynił to z pewnego oddalenia, przyjmując rolę barda, głosiciela historycznej prawdy. Przybliżył bowiem losy młodzieńców, którzy zginęli na wojnie, oddając życie w imię walki o wolność. Ów refleksyjny tekst znakomicie współgra z muzyką, która najpierw zaciekawia oszczędną w środkach klawiszową melodią, do której zaraz dołącza motoryczna sekcja rytmiczna. Z czasem do głosu dochodzi śpiewna i delikatna partia wokalna, ale o wielkości tego utworu świadczy moim zdaniem refren. Jego marszowy charakter wzmagają fanfarowe solówki saksofonu, do złudzenia imitujące trąbkę sygnałową, której uroczyste i donośne dźwięki jednoznacznie kojarzą się z wezwaniami do walki lub polowania.
Niektóre teksty, zawarte na albumie The Dream of the Blue Turtles poruszają problemy współczesnej cywilizacji. Przykładem jest We Work the Black Seam, opowiadający o trudzie, z jakim górnicy każdorazowo wydobywają węgiel i o tym, jak fabryki nieustannie niszczą owo naturalne dobro. Muzycznym budulcem tej piosenki jest sześciodźwiękowy motyw, który być może rozbrzmiewa na klawiszach, a być może wykonuje go instrument perkusyjny – np. marimba lub ksylofon. Ów muzyczny schemat powtarza się wielokrotnie i w ramach owych repetycji czasem ulega zmianie jego czwarty dźwięk
Nie brakuje na opisywanej płycie utworów z lekkim pierwiastkiem jazzu i swingu. Warto w tym miejscu przywołać tytułową, instrumentalną miniaturkę, zachwycającą ostrymi, klawiszowymi współbrzmieniami, a także Shadows in the Rain, w którym Sting ukazał całą paletę swych wokalnych możliwości, z przewagą gardłowych dźwięków w wysokim rejestrze, często melodyjnie przedrzeźnianych przez saksofon. Jako ciekawostkę dopowiem, że owa kompozycja pochodzi jeszcze z repertuaru grupy The Police. Lekkość i zwiewność to z kolei domena utworu Consider Me Gone, gdzie łagodna melodia wokalna rozwija się na tle oszczędnie pulsującej sekcji rytmicznej oraz eterycznych solówek saksofonu.
Przyznam, że najlepsze zostawiłam na koniec, gdyż pozwolę sobie teraz oddać słowami klimat utworu Moon over Bourbon Street. Uważam tę kompozycję nie tylko za najdoskonalszą na tej płycie, lecz także w całym, niezwykle bogatym dorobku Stinga. Urzekający, poetycki tekst, którego motywem przewodnim jest księżyc rozbłyskujący nad jedną z nowoorleańskich ulic – Bourbon Street, został zainspirowany książką Wywiad z wampirem autorstwa Anne Rice. W warstwie muzycznej zachwyca mnie tu współistnienie dwóch melodii – wokalu i kontrabasu. Wyznacznikami tej pierwszej są liryzm i śpiewność, jedynie w kulminacyjnej części głos Stinga ekspresyjnie lawiruje na pograniczu krzyku. Linia melodyczna kontrabasu jest natomiast mroczna, a jej niewielką ruchliwość potęguje duża ilość długich dźwięków. Dodatkowo, zarówno statyczna partia kontrabasu, jak i stałe, dyskretne uderzenia perkusji utrzymują całą piosenkę w równomiernych ryzach rytmicznych. Ogromny wpływ na kolorystykę brzmieniową mają w tym utworze instrumenty dęte, grające subtelne interludia (przerywniki) pomiędzy zwrotkami. Ponadto przez większą część piosenki saksofon żarliwie dialoguje z wokalistą. Warto także wspomnieć o łagodnym zwieńczeniu utworu, stanowiącym muzyczne postawienie kropki nad i. Zostało ono melodyjnie wykreowane przez jasne dźwięki instrumentu dętego (prawdopodobnie klarnetu) w wysokim rejestrze.
Album The Dream of the Blue Turtles to moim zdaniem najdoskonalsza płyta w dorobku Stinga. Zachwyca mnie kunsztem poetyckich tekstów, poruszających problematykę miłosną, wojenną, jak również współczesnej cywilizacji. Od strony muzycznej mam tu poczucie obcowania z absolutem, pełnym aranżacyjnej szlachetności, zarówno w śpiewnych, niezwykle odkrywczych melodiach wokalnych, jak i wirtuozowskich partiach instrumentalnych, których dodatkowym atutem jest wykonawcza perfekcja oraz niebywała wrażliwość muzyków na kolorystykę brzmieniową. Dzięki tym wszystkim czynnikom wciąż uważam opisywany album za arcydzieło, które nie przestaje fascynować mnie swą przełomowością i wyrafinowaniem.