Płyty

Doznanie brzmieniowej surowości

14 listopada 2019
W dzisiejszym wpisie chciałabym przypomnieć klasyczny, rockowy album, który jest mi szczególnie bliski. Powstał w 1967 roku, a jego tytuł to The Velvet Underground & Nico i jak sama nazwa wskazuje, starły się tu dwie muzyczne siły – amerykańskiego zespołu The Velvet Underground oraz niemieckiej wokalistki Nico.

Znakiem rozpoznawczym opisywanej płyty jest jej okładka autorstwa Andy’ego Warhola – wspaniałego amerykańskiego artysty, a zarazem mentalnego opiekuna formacji The Velvet Underground. Myślę jednak, że choć (przedstawiony na niej) dwuwarstwowy banan trwale zakorzenił się w popkulturze, nie należy zapominać o nietuzinkowych muzycznych walorach albumu. Przyznam, że szczególnie zachwycają mnie na tej płycie kompozycje okraszone mrocznym i jedynym w swoim rodzaju wokalem Nico. Utwór Femme Fatale to melodyjna miniaturka, w której ciemny głos wokalistki zmysłowo przepływa od dźwięków niskich do wysokich. Ta tajemnicza, matowa barwa w połączeniu z silnym niemieckim akcentem Nico sprawia, że owa muzyka przyciąga mnie do siebie niczym magnes. Zachwycają w tej piosence również chórki, nie zawsze wyśpiewane w punkt, jednak fascynujące rockową surowością. Zagadkowy, folkowy nastrój jest z kolei domeną utworu All Tomorrow’s Parties, którego mroczny, tajemniczy nastrój wokalistka wiernie kontynuowała na swych późniejszych, solowych albumach. Ostatnią piosenką z udziałem Nico w roli solistki jest melodyjne I’ll Be Your Mirror, gdzie artystka pokazała bardziej subtelną i romantyczną naturę swego wokalu, ozdobionego niezwykle zwiewną płynnością, chwytającą za serce od pierwszych dźwięków.

Jeśli chodzi o utwory zachwycające mnie wiodącą partią wokalną Lou Reeda (lidera The Velvet Underground), przywołam najpierw klimatyczną balladę Sunday Morning. Delikatny, nastrojowy głos wokalisty rozbrzmiewa tu przy śpiewnym akompaniamencie instrumentalnym z pierwszoplanową rolą anielskich dźwięków instrumentu perkusyjnego celesta – o równie niebiańskiej nazwie jak jego brzmienie. W tej kompozycji pojawia się również intymne i tęskne solo altówki autorstwa Johna Cale’a. Dodam, że współistnienie zgrzytliwych dźwięków tego instrumentu smyczkowego wraz z ostrą partią gitary prowadzącej Lou Reeda to dla mnie ogromny aranżacyjny atut recenzowanej płyty. Muzycy The Velvet Underground uwydatnili je m.in. w mojej ulubionej kompozycji – Venus in Furs. Ponadto, melancholijna partia wokalna Lou Reeda zabrzmiała w niej niezwykle melodyjnie. Kolejną kolorystyczną odsłonę altówki, pełną ostrych, wysokich dźwięków, słychać w utworze Heroin. W jego warstwie lirycznej zostały przedstawione narkotyczne wizje, muzycznie wzmocnione poprzez gwałtowne zmiany tempa. Na uwagę zasługuje tu także głos Lou Reda, trochę śpiewający, a trochę melorecytujący poszczególne słowa.

Nie brakuje na opisywanym albumie rockowej energii, szczególnie słyszalnej w I’m Waiting for the Man, pełnym bluesowych, gitarowych motywów, organicznie spajających leniwie płynne, wokalne solówki. Brzmieniowa efektowność, a może nawet efekciarstwo gitarowych sprzężeń oraz dźwięków tłuczonego szkła, towarzyszą ekspresyjnie motorycznemu utworowi European Son. Tak dynamiczne zwieńczenie płyty wciąż nie przestaje mnie zachwycać i sprawia, że często wracam do tej piosenki, jakże oryginalnej pod względem kolorystycznym.

Album The Velvet Underground & Nico jest dla mnie jednym z rockowych pomników lat 60. Oprócz istotnej strony wizualnej, kontrowersyjnych tekstów, poruszających tematy narkotyczno-seksualne, zachwyca mnie przede wszystkim jego oprawa muzyczna. Brzmieniowa, charyzmatyczna surowość, leniwy głos Lou Reeda, mroczny i tajemniczy wokal Nico, jak również frapujące współistnienie gitary i altówki, to wszystko świadczy o wyjątkowości tych dźwięków. Twórczość The Velvet Underground mimo upływu lat brzmi niezwykle świeżo i wciąż jest w stanie inspirować kolejne pokolenia, dlatego szczerze zachęcam wszystkich do rozsmakowywania się w artystycznych walorach tej jedynej w swoim rodzaju płyty.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.